O tym jak dumnie jest być Polakiem za granicą. Izrael.

Plaża w Ejlacie. Izrael.

Po dwugodzinnej walce Światek padł, a mój stres zaczął znikać. ( Jeśli chcecie wiedzieć z czym walczył Światek zapraszamy tutaj 😉 )

Lecieliśmy nad górami, morzem, pustynią. Robiło się coraz ciekawiej, krajobraz stawał się coraz bardziej egzotyczny, a ja szczęśliwsza.

szczyty gór widziane z samolotu

Nawet myśl o zaginionym portfelu nie potrafiła przyćmić radochy, jaka napawała mnie na myśl o tym, że Matkę Polkę zostawiłam w Pile, że w najbliższych dniach moje życie nie będzie toczyło się wokół wyjść do Biedronki przemieszanych z nastawianiem pralki, sprzątaniem, gotowaniem.
Zaczęłam przypominać sobie za co tak szalenie kocham podróże i uświadamiać, że z tym moim Światkiem śmiało mogę robić wszystko, że w zasadzie perspektywa zabrania go gdzieś daleko nie napawa mnie już lękiem.
Gdy lądowaliśmy w Izraelu byłam podekscytowana na maksa, ucieszył mnie wielki napis na ścianie lotniska „Welcome to Israel”, spotkałam kilka pierwszych uśmiechów.

Witamy w Izraelu
Rozejrzałam się. Lotnisko znajduje się pośrodku pustyni. Wszędzie dookoła widać jedynie czerwonawe piaszczyste wzgórza. Żadnych roślin, budynków, nic. Dosyć zabawnie wyglądają blaszane, miejscami przerdzewiałe kontenery umiejscowione na płycie lotniska, w których odpoczywają piloci i stewardessy. Wystawiają sobie przed nie małe krzesełka, metalowe, turystyczne stoliki i piją kawę czy palą papierosy.
W doskonałym humorze (portfel odnaleziony!) weszłam do hali w której odbywała się kontrola celna i BACH!
Celniczka zaczęła wywiad : Dlaczego przyleciałaś do Izraela? Na jak długo? Czy masz na to pieniądze? Skąd? Pokaż, udowodnij. Masz bilet powrotny? Pokaż. Jak to nie wydrukowany? Masz na telefonie. Wiem, że masz na telefonie! Jak to nie masz internetu??!! To już masz. Bilet. Pokaż. Ok. Do kogo lecisz? Kim jest? Skąd znasz? Podaj adres i numer telefonu. Jego. Jej. Czy są tu legalnie? Co robią? Gdzie byłaś ostatnio? A co to za pieczątki? Jamajka??? Po co tam byłaś? Dziecko? Twoje dziecko? Dlaczego podróżujesz z dzieckiem? A gdzie mąż?? Masz męża? Gdzie mieszkasz, z kim mieszkasz i za co żyjesz?…


Tak przez pół godziny.
Celniczki nie powiedziały tego wprost, ale jasno sugerowały, że WIEDZĄ po co tak naprawdę przyjechałam. Ponoć prostytucja wśród dziewczyn przylatujących do Izraela ze Wschodu jest tu zjawiskiem powszechnym. Przylatują podreperować budżet.
Wyszłam z odprawy roztrzęsiona. Serio. Kobiety, które krzyczą na Ciebie i nie wierzą, że powodem przyjazdu może być turystyka bez przedimka „seks”, nie jest niczym przyjemnym.
Wychodzę z lotniska, rozglądam się i czuję na sobie czyjeś spojrzenie. Zwracam się w tą stronę i kogo widzę? Znajomego, którego nie wiedziałam od lat. Mieszka w Izraelu od kilku miesięcy a na lotnisko przyjechał odebrać rodzinę. Nie możemy się nadziwić jaki ten świat jednak mały, wymieniamy uprzejmości i ruszam w stronę busa, który ma zawieźć mnie do Eljatu.
Wsiadamy do busa. Jako, że kontrola celna zajęła dużo czasu mi i jeszcze kilku osobom nie zdążyliśmy na pierwszy kurs, który odjeżdżał w stronę miasta. Jedziemy drugim w około 8 osób. Dwie młode sympatyczne dziewczyny z Polski, dwóch bardzo pijanych panów na każdym kroku zaznaczających, że są Polakami, ale z Czikago! (czyt Chicago 😉 ), jeden Fin, Świat, ja, żona pana z Czikago i kierowca.

Światek na pustyni

Ruszamy, wjeżdżamy w głąb pustyni i mijamy maleńki przystanek, z blachy, brzydki. Stoi na nim dwójka autostopowiczów, pewnie z naszego samolotu i dwóch bardzo biednie wyglądających mężczyzn. Czikago zaczynają swoją litanię : „Kurwa Heniek! Patrz! Mają tu Pekesy a nas w chuja zrobili. Kurwa, skasował nas 25 a pewnie z 5 jest ten przejazd warty. Wracamy Pekaesem. Nie będzie nas Żyd w chuja robił. Ej Drajwer! Look to the front a nie na boki się kurwa rozglądasz. Żydzi jebani, za moje kurwa amerykańskie pieniądze się tu urządzili. Pobudowali sobie kurwa płoty, zasieki, patrz Heniek co oni tu nastawiali. Ja kurwa im teraz grosza nie dam. O tak cały czas ich za moje podatki utrzymuję”
Grażyna (żona Heńka) odwraca się z siedzenia z przodu i mówi „ Chłopaki, cicho, kłopotu tylko sobie narobicie!”
„Grażynaaaaaaaaa! Sit down, and shut the fuck up, sit kurwa down” Kolega Heńka chichocze i wtóruje mu „shut up, shut up”.
Zaczyna się kolejna wiązanka „ Heniek! Kurwa chłopie, na coś Ty mnie namówił. Mogliśmy sobie do Egiptu, na zajebiste wakacje polecieć, a my tu kurwa. No ale co zobaczyliśmy to nasze. Już widzieliśmy ten Izrael i kurwa wracać możemy. Brudasy jebane, Żydzi. Kurwa, niech żyje Trump, niech żyje. W końcu dobra władza. On zniszczy ich wszystkich, w końcu nasze podatki dla nas będą.”
Jako, że panowie siedzą tuż za mną i WRZESZCZĄ a Światek dopiero co usnął odwracam się i proszę by byli trochę ciszej. Jak można było się spodziewać tym rozpętuję jeszcze większą jatkę.
„Ty się kurwa gówniaro naucz, że władzę ma ten kto ma pieniądze, a my z Heńkiem, mamy pieniądze. I nie będziesz nam mówić co i jak mamy robić. Kurwa lubisz żydków co? Bronić ich będziesz? Ale my więcej o nich wiemy, my wszystko wiemy. Kurwa, weźże do Meksyku pojedź, tam jest gnój, ale w porównaniu do tego co tutaj to pięknie kurwa jest. Cerveza por favor. Muy bien. Que bonita. Kurwa. Grażynaaa! Ani mi się waż odzywać”.
Dojechaliśmy do Ejlatu.
Cieszyłam się niesamowicie na myśl o tym, że z tymi ludźmi widziałam się pierwszy i ostatni, mam nadzieję, raz. Że musieliśmy razem przebyć „tylko” 60 km przez pustynię, że nie jestem na wycieczce, na której musiałabym tolerować ich przez dwa tygodnie… lub tym bardziej, że nie pilotuję wycieczki z takimi pasażerami.
Poza tym myślę, że spotkanie z tymi kształconymi, bogatymi poliglotami wiele mi dało. Wróciłam na ziemię. Kiedy słyszę w mediach jak Polacy żalą się na to, że nie są za granicą lubieni, że są gnębieni, że przecież nasz naród się zmienił, a jesteśmy oceniani na podstawie stereotypów – zaczynam trochę w to wierzyć… A później spotykam dwóch takich Heńków i wiem, że potrafią zepsuć opinię wielu… żeby nie powiedzieć całego narodu. Szczerze, nie bawiło mnie to ani przez sekundę. Byłam zdegustowana, zniesmaczona, zażenowana. Szkoda, że nie istnieje coś takiego jak przymusowe lekcje kultury
Uciekłam z autobusu czym prędzej i ruszyłam na zwiedzanie miasta – miałam kilka godzin do odlotu kolejnego samolotu, tym razem międzymiastowego do Tel Awiwu.

Ejlat to miasto położone przy granicy z Jordanią, oddzielone od reszty Izraela przez pustynię Negew. Wiele osób przylatuje właśnie tutaj, ponieważ jest to miejsce, w którym można poznać kulturę żydowską, a tuż za granicą, w jordańskiej Petrze spotkać się z kulturą arabską. Takie dwa w jednym, dla tych, którzy lubią zobaczyć, zaliczyć i zbytnie się w temat nie zagłębić 😉
Ejlat jest jednym z bardziej świeckich rejonów Izraela, panuje w nim przyjemna, luźna atmosfera. Mnóstwo kawiarenek, restauracji, barów w których można coś zjeść, wypić lub zapalić sziszę. Słynie z pięknych plaż i „podwodnego świata”. Przyjeżdżają tu fani nurkowania, ale wszystko jest przygotowane również dla amatorów – można wypożyczyć sprzęt i pływać po wyznaczonych ścieżkach podziwiając rafy, egzotyczne rybki. Znajduje się tu również podwodne obserwatorium, w którym możemy zobaczyć rekiny, żółwie czy rozgwiazdy. Istnieje opcja przepłynięcia się łodzią podwodną czy popływania z delfinami w „zatoce delfinów”.
Mi do szczęścia wystarczyła możliwość spaceru po piaszczystej plaży, wśród palm i podziwianie pięknych czerwonych gór, których zbocza wpadają do wody. Poza tym zjadłam najlepszą szoarmę w moim życiu. Niczym nie przypomina to tych serwowanych w Polsce. Wypełniona humusem, mnóstwem drobno pokrojonych świeżych warzyw i falafelem – pycha!

Plaża w Ejlacie. Izrael.
Musieliśmy zbierać się na samolot do Tel Awiwu. Maleńkie lotnisko, z którego odlatywaliśmy znajduje się w centrum Ejlatu. Co ciekawe, chyba rzeczywiście loty międzymiastowe są używane głównie przez „lokalsów”, ponieważ zaraz po podejściu do odprawy, jeszcze zanim zdążyłam wyciągnąć dokumenty i bilet usłyszałam „Are you Michalina?” Przedstawiłam się i to wystarczyło Pani by wydrukować mi kartę pokładową – nie potrzebowała nawet numeru rezerwacji 
Kontrola bagażu polegała na zadaniu kilku pytań o to czy nie przewożę niż niebezpiecznego, czy nie brałam żadnych przesyłek od nikogo obcego, czy nikt nie robił nic przy moim plecaku. Żadnego otwierania toreb, nic. A kiedy powiedziałam, że muszę odejść by wylać płyny z butelek Światka, Pan uśmiechnął się i powiedział, że wszystkie płyny mogę zabrać ze sobą na pokład. Informacje o lotach wyświetlały się na tablicach jedynie po hebrajsku, dlatego też co chwilę podchodziłam z biletem do Pana, który wzywał pasażerów na lot do Tel Awiwu a on z uśmiechem mi go oddawał i mówił, że to nie ten 😉 Samoloty pomiędzy Eljatem a Tel Awiwem latają czasem co pół godziny, czasem co 10 minut, zależy od pory dnia.

wp_20161122_16_01_09_pro
Podobno dla tutejszych samolot na tej trasie zastępuje pociąg, tak też czułam się wśród ludzi, którzy wracają z pracy na drugi koniec Izraela, lotem, który trwa 30 minut i samolotem rozmiaru mini.

Po siedemnastogodzinnej podróży lądujemy w Tel Awiwie. Oboje wykończeni. Świat idzie spać, ja nie mogę nacieszyć się moją Ewelą i Izraelem! Zaczyna się czas cudownego odpoczynku 😀 !!!


Jeśli podoba Ci się to co piszę – daj lajka!

Jeśli lubisz opowieści Światka – udostępnij 😉 !

6 Comment

  1. Wyjazd musiał być niesamowity :). No ale spojrzenia na lotnisku zdecydowanie dziwne…

  2. Haha ale przygody na trasie, nie zazdroszcze 😉 Slyszalam juz wiele na temat izraelskich kontroli granicznych – potrafia dac w kosc, jednak juz od dawna mysle o tym kraju jako moim kolejnym celu 🙂 Ciagle tylko wypada cos innego 🙂

    1. honyte says: Odpowiedz

      Polecam gorąco!!! 🙂

  3. Bardzo ciekawa relacja. Współczuję tylko Heńków na trasie – takie towarzystwo potrafi rzucić cień na najlepszy odpoczynek.

  4. Piękna wyprawa 🙂 Oj jak dobrze zostawić biedre, pranie, sprzątanie i zacząć żyć 😀 Mnie życie tak nie rozpieszcza by tak daleko wyjechać w tej chwili, Mam jednak swój sposób na restart – Polskie góry 🙂

    1. honyte says: Odpowiedz

      Też uwielbiam,ale odkąd jest Światek jeszcze nie byłam:(

Dodaj komentarz

Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial