Mózg ciążowy

ciąża

Dziś mija miesiąc od ostatniego posta. Za każdym razem kiedy dopuszczam do tego by mój blog umierał obiecuję sobie, że to ostatni raz. Zbieram się w sobie, coś tam skrobię i zazwyczaj jeszcze zapowiadam Wam o czym napiszę niebawem – po czym nie piszę bo znowu zatapiam się w zimowym marazmie, podróżniczej euforii, ciążowych wahaniach….w każdym razie – zawsze coś się znajdzie.

Ostatnio zaczęłam myśleć, że jest to zwykłe lenistwo.

Porozmawiałam ze sobą na ten temat i wyszło na to, że nie, nie tym razem.

Nie piszę, ponieważ ktoś zamienił mi mózg… z kimś? Z czymś? Ja obstawiam kurę.

Zawsze uważałam, że kury nie należą do zbytnio inteligentnych i teraz, kiedy czuję się jak kura, wiem, że miałam rację!

Nie wiecie o czym mówię? Otóż zachęcam Was do poczytania o zjawisku „mózgu ciążowego”. Internety nie kłamią w tym temacie. Masz jakiś rozum, wydaje ci się, że całkiem sprawny, zachodzisz w ciążę i bach! Mózg spleśniał.

Objawy? Proszę bardzo.

Twój podróżniczy duch się ulatnia, nagle wszystko mówi ci, że potrzebujesz swojego kąta. I to nie takiego byle jakiego, na chwilę, z pół-wygodnym łóżkiem i szafkami reprezentującymi przekrój przez wszystkie style i epoki. Musi być ładnie i spójnie. Wymieniasz więc wszystko – począwszy od karnisza a kończąc na meblach właśnie. Kiedy wszystko już jest a ty leżysz na swoim super-wygodnym łożu możesz się cieszyć….ale… czy na pewno? Nie! Nie możesz.

Mimo, że dopiero skończyłaś sprzątać dookoła znowu widzisz kurz, okna jakby niedomyte, na ścianach plamy a doniczka,w której stoi twój jedyny i ulubiony kwiatek wydaje się koszmarna. MUSISZ coś z tym zrobić. Ikea? Modne sklepy, w których możesz udekorować wnętrza? Odpowiedź ponownie brzmi „nie” !

Wizyty w Castoramie stają się Twoją codziennością i rozpływasz się w działach z półkami, kafelkami, czasem zabłądzisz gdzieś w okolicy ogrodu i wtedy postanawiasz zostać hodowcą pomidorów, kiełków i storczyków. Nie, teraz ten sklep nie ma nic wspólnego z miejscem, do którego wchodzisz zawsze po coś i szybko wychodzisz. Błądzisz między alejkami i jesteś w siódmym niebie.

Dalej.

Mimo, że jest rok przestępny twój kalendarz ma jedynie 28dni. Wiesz to, sprawdzałaś. Dentysta próbuje umówić cię na 29tego, ale Ty się nie dajesz…przecież wiesz lepiej. Na pewno chciał cię zrobić w balona.

Co robisz w czasie wolnym? Książki? Filmy? Nie. Nie. Nie.

Wirtualny Rossmann. Jakież to cudowne móc chodzić po sklepie on-line i oglądać towary na półkach. Niczego nie szukasz, niczego nie potrzebujesz, ale….jakież to zachwycające! Prawie płaczesz ze wzruszenia widząc to i owo (przypominam, że jesteś w Rossmannie…)

W końcu masz czas na to by przyczepić się do wszystkiego i wszystkich – piszesz więc obszerne reklamacje, pisma różnego rodzaju, robisz zakupy online by po chwili z niezadowoleniem móc je zwrócić. Dzwonisz do Pana, który spóźnia się kolejny dzień z dostawą zamówionego towaru, by po wygłoszeniu całego wykładu usłyszeć, że dodzwoniłaś się do swojego lekarza… i tak upływają Ci dni.

A! Przepraszam! Zapomniałabym o najważniejszym.

Przecież w ciąży najważniejsza jest edukacja. Nie możesz pozwolić na to by górę wzięły instynkty, zaufać naturze i po prostu czuć, że wszystko wiesz i będzie ok.

Czytasz więc. O płaczu, kolkach, masakrze jaka cię czeka i życiu pełnym bólu.

DSCF9146

Dowiadujesz się, że wanienka dla dziecka to przeżytek – teraz musisz kąpać je w wiadrze by czuło się bezpiecznie jak w łonie matki. Co więcej – nie obejdziesz się bez fantastycznego ronda, dzięki któremu Twoje dziecko pokocha kąpiele. Teraz nic już nie zmoczy mu oczu.

Fuck.

W tym momencie jako wyedukowana matka z kurzym móżdżkiem możesz zrobić już tylko jedno.

Przynosisz paczkę chusteczek, tonę czekoladek i….. odpalasz Titanica.

A tak serio, ludziska.

Mam wrażenie, że ciąża (pomijając motyw kurzego móżdżka) to bardzo piękny czas w życiu kobiety. Niesamowite jest to jak w ciągu kilku miesięcy można się zmienić, dojrzeć, jak wiele rzeczy zrozumieć. Według mnie wszystko to działa tak, że człowiek po prostu staje się lepszy.

Mówi się o różnych rytuałach przejścia a dla mnie to jest najgłębsze jak dotąd przeżycie, które z pewnością na zawsze zostawi swój ślad.

Wyostrzają się wszystkie zmysły, dużo mocniej odczuwa się zapachy, dotyk, smaki. Mnie szalenie fascynuje to, że rzeczy, które są tak naprawdę drobnostkami sprawiają mi olbrzymią radość – uzależniłam się od świeczek, kadzidełek i tego, by tworzyć wokół siebie i moich bliskich ciepłą, przyjemną atmosferę. A rzeczy „duże”? Przestają mieć znaczenie. Wszystko jest proste, takie jak powinno być – wystarczy tylko zaufać sobie.

Fanom odmiennych stanów świadomości powiem, że ciąża jest najmocniejszym i najnaturalniejszym jaki można osiągnąć. Ludzie poszukują transcendencji w religii, dragach, medytacji. A w ciąży wszystko to przychodzi samo… świat się zmienia, leżysz, odpływasz…. i jest ci najlepiej w świecie. Tobie i Twojemu dziecku. Polecam! 🙂

No! i tym postem a) chwalę się nową, poprawioną skórką mojego bloga 🙂 b) ruszam z działem „parenting w krzywym zwierciadle”, ponieważ o podróżach w najbliższym czasie zbyt wiele nie będę miała do powiedzenia (chyba, że zainteresują Was te z wózkiem po pampersy do biedry) 😉

PS1. Odliczam dni do momentu kiedy to Światek będzie siedział w chuście!

PS2. Jak również do chwili gdy będę mogła powrócić do Chardonnay w płynnej postaci 😉

12721725_1698589370355395_1369587278_n

Yo!

1 Comment

  1. eloja says: Odpowiedz

    🙂 jak ja to wszystko rozumiem 🙂 pozdrawiam Elka od Emilki 🙂

Dodaj komentarz

Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial