Lot samolotem. Info dla ciężarówek i mam z maluchami.

15032362_1796597723887892_1189341759_n

Światek w pierwszą podróż samolotem wybrał się będąc jeszcze po tamtej stronie brzucha. W szóstym miesiącu ciąży zamarzyło mi się odwiedzenie siostry w Paryżu, a jak wiadomo z ciążowymi zachciankami jest tak, że muszą zostać spełnione. Kupiłam bilet, namówiłam przyjaciółkę na wspólną wycieczkę i ruszyłyśmy.

Wybrałyśmy luksusowego przewoźnika, którego nazwa zaczyna się na literę R 🙂 I tu nie powiem nic odkrywczego, ale Ryanair totalnie nie jest przystosowany do przewozu orek. Ciasno było bardzo, duszno, źle. Po 2 godzinach lotu wymęczona byłam okrutnie i gdyby lot trwał choć chwilę dłużej musiałabym być podłączona do tlenu, tak bardzo się dusiłam. Z perspektywy czasu stwierdzam, że w “stanie błogosławionym “ nie warto tak męczyć ani siebie, ani malucha, ale… sprawdzić musiałam:)

dsc_0791

Z praktycznych rad dla ciężarnych (wybierających się w podróż po 28 tygodniu ciąży) – linie lotnicze wymagają zaświadczenia wydanego przez lekarza prowadzącego ciążę, w którym są zawarte informacje o tygodniu ciąży, jej stanie itd. Myślałam, że to tylko ściema, martwy przepis, ale nie – dokument został sprawdzony na lotnisku, ja uważnie obejrzana, wypytana szczegółowo o samopoczucie i dopiero wpuszczona na pokład.  Panie po 36 tygodniu ciąży bądź takie, które nie posiadają zaświadczenia mogą nie zostać wpuszczone na pokład.

Druga nasza podróż samolotem miała miejsce w lipcu, w dniu gdy Świat kończył 4 miesiące.

Towarzyszyło jej sporo obaw. Jako, że wynikła spontanicznie i przymusowo, w zasadzie z dnia na dzień, a ja pozbawiona byłam dostępu do neta nie miałam jak sprawdzić informacji dotyczących lotu z dzieckiem, bagażu itd. Nie wiedziałam co wolno mi zabrać, czy za wózek będę musiała dodatkowo zapłacić, jak wygląda kwestia pierwszeństwa wejścia na pokład itd.

Jako, że nie miałam innego wyjścia – pojawiłam się na lotnisku kilka godzin przed odlotem razem ze Światkiem, wózkiem składającym się z kilku części (w tym fotelika/nosidełka), wielką walizą i mini bagażem podręcznym, w którym ledwo co upchnęłam Światkowy podróżniczy niezbędnik.

Już przy odprawie moje obawy zaczęły znikać. W kolejce czekało wielu rodziców z dziećmi w wieku Świata czy mniejszymi, niektórzy opowiadali, że latają od kiedy dziecko skończyło 2 tygodnie, większość mówiła, że nie ma się czego bać, że dziecko zaraz po starcie zasypia, że nie mieli problemów ze swoimi. Bardzo chciałam wierzyć w to co słyszałam, ale pamiętałam również opowieści znajomych o dzieciach wrzeszczących i terroryzujących pół samolotu. Nie bardzo wierzyłam, że są one tak po prostu wyssane z palca;)

ODPRAWA

Przy odprawie okazało się również, że niepotrzebnie martwiłam się wózkiem. Nie jest tak, że fotelik jest traktowany jako osobny, dodatkowy bagaż. Pani spytała z ilu części składa się mój wózek, każdą po kolei okleiła tasiemkami z informacją o tym, że należą do mnie i poinformowała, że wózek zostanie ode mnie odebrany przed samym wejściem na pokład.

BAGAŻ

Jako, że obawiałam się by nie mieć problemów z powodu zbyt dużego bagażu podręcznego, zabrałam ze sobą jedną małą torbę. Dosyć trudne było upchnięcie do niego wszystkiego co było potrzebne Światkowi, mi oraz nosidła. Oczywiście….zupełnie niepotrzebnie się tym przejmowałam i  męczyłam. Większość mam dosyć luźno podeszła do kwestii bagażu i luźno też były traktowane. Torby pod wózkiem załadowane i traktowane jako “wózek”, torby na wózku, nosidła z dzieckiem na brzuchu + torebka podręczna to standard. (Przynajmniej w samolocie lecącym do polski 😉 )

KONTROLA BAGAŻU

Kontrola bagażu była trudnym elementem całego przedsięwzięcia. Otóż dość kłopotliwe i ryzykowne( pod kątem złodziejaszków) jest to, że w tłumie ludzi trzeba się rozebrać (standardowo: buty, pasek, elementy metalowe itd), wypakować z torby płyny oraz elektronikę, rozłożyć wózek na części pierwsze (całość musi przejechać przez skaner tak jak pozostałe rzeczy) a zrobić to wszystko jedna ręką, ponieważ drugą trzyma się dziecko, które akurat w tym momencie wrzeszczy wniebogłosy. Jak sobie poradzić? Można wykorzystać element zaskoczenia i  wsadzić krzyczące dziecko w ręce zdziwionemu celnikowi i szybciutko złożyć wózek… ewentualnie skorzystać z pomocy innych, miłych pasażerów i w tym czasie ubrać się i spakować resztę rzeczy 😉

KONTROLA CELNA

Trzeba pomachać przed twarzą celnikowi paszportem i dzieckiem w tym samym czasie, by mógł potwierdzić tożsamość. Trudne do wykonania. Tu stwierdziłam, że najwyższy czas na nosidło – ubrałam Światka na siebie i od razu wszystko stało się prostsze. 

INFRASTRUKTURA

Infrastruktura dla dzieci przygotowana jest na lotniskach dobrze. Są toalety z przewijakami, pokoje do karmienia i miejsca,w których można podgrzać mleko czy jedzonko. Jedyne co mnie zastanowiło akurat na tym konkretnym lotnisku to fakt, że przewijaki dostępne były jedynie w damskich toaletach. Serio mężczyźni nie podróżują sami z małymi dziećmi?

PIERWSZEŃSTWO WEJŚCIA NA POKŁAD 

W Easyjet, liniach, którymi lecieliśmy było tak, że pierwszeństwo mają wszystkie osoby, które je sobie wykupiły ORAZ rodziny z małymi dziećmi. Słyszałam, że w innych liniach jest podobnie. Byliśmy obsługiwani sprawnie, poza kolejnością i co chwilę pytani  przez pracowników lotniska o to czy nie potrzebujemy pomocy. Wielki plus za to.

15129799_1796940113853653_2113524232_n

LOT

Tak jak zapowiedziała Pani przy odprawie, przed samym wejściem do samolotu został nam zabrany wózek a my poprowadzeni na nasze miejsca. Wszystkim mamom, które planują podróż z dzieckiem polecam zaopatrzenie się w nosidło/chustę na drogę. Czułam się dużo pewniej gdy wiedziałam, że Światek jest bezpiecznie do mnie przymocowany niosąc go przez płytę lotniska czy wchodząc po schodach do samolotu. Poruszając się szybko, z bagażem , wśród innych pasażerów nie trudno o to by się potknąć, by ktoś nas popchnął itd. Mi nosidło bardzo pomogło.

Gdy lecimy z Maleństwem (0-2 lata)tanimi liniami musimy wiedzieć o tym, że nie przysługuje mu osobne miejsce – Maluch siedzi  na naszych kolanach. Dostajemy dziecięcy pas bezpieczeństwa, który łączy się z naszym i przypinamy dziecko do siebie. Jeśli sobie nie radzimy – stewardessa pomoże 🙂

Światek nieco niecierpliwił się podczas czynności poprzedzający start, głośno krzyczał podczas startu, ale gdy tylko samolot wzbił się w chmury a Świat dostał swojego ukochanego cyca – zapadł w sen by obudzić się dopiero w Krakowie. Obserwowałam podczas lotu inne dzieci, które raczkowały po pokładzie, urządzały sobie z foteli plac zabaw, bawiły się, podglądałam rodziców, którzy organizowali dla swoich pociech gorącą wodę na mleko czy podgrzewali obiadki u stewardess i przestałam bać się latać z Małym. Z niczym nie było problemu, stewardessy nie odmawiały pomocy i miałam wrażenie, że jest bardzo PRO dzieciowo 🙂 Poza tym sprawdziłam obecność przewijaka w samolotowej, mikroskopijnej toalecie i potwierdzam – jest!:)

Po wylądowaniu wysiadaliśmy jako pierwsi (dzieci umiejscawiane są w miarę możliwości na początku i końcu samolotu, gdzie blisko jest do toalety, pomocy stewardess i wyjścia) i od razu przy schodach czekał na nas Światkowy wózek. Byłam pod wrażeniem, że zorganizowane jest to tak szybko i sprawnie.

GADŻETY

Rzeczy, które przydały się nam na pokładzie  i o których moim zdaniem warto pamiętać to : pampersy, tetra, chusteczki nawilżane, smoczek, jedzonko, mleko, woda, ubranka na zmianę, zabawki i koniecznie kocyk 🙂

KOSZTY

Dla niewtajemniczonych rodziców 🙂 Latając z niemowlęciem pokrywamy koszt swojego biletu + stałą opłatę w wysokości ok 20-25 euro(w tanich liniach) za niemowlę. Tylko w wypadku lotów charterowych bilety dla dzieci są pełnopłatne 🙂

3 Comment

  1. Aniela says: Odpowiedz

    Cześć Światek tu Aniela. Pamiętasz? Rodziliśmy się prawie razem 😉
    Szkoda, że tak późno ten wpis. Ja już pierwsze loty mam za sobą. Mówię Ci matka była tak spanikowana, że szkoda gadać. Oczywiście niepotrzebnie. Może gdyby wcześniej trafiła na taki post, wyluzowałaby szybciej :p
    Od siebie dodam tylko, że z zabieraniem wózków przed lotem różnie bywa. Zależy od linii. Potrafią skubańce zabrać przy bagażu głównym. Nosidło wtedy zdaje egzamin jeszcze bardziej. No chyba, że jak moja matka założy się stalowy stanik, które wszędzie piszczy i trzeba rozpakowywać wkładkę 😛
    Swojego miejsca w samolocie nie miałam, ale staruszkowie wymyślili na sam pokład zabrać materac z gondoli, który położyli sobie potem na kolanach. Ja spałam wywalona na nim cały lot, bijąc rekordy wstrzymania siku przez tatę 😀
    To chyba tyle. Albo nie, powiedz Światek jakim cudem nosisz się przodem do świata? Moi mi nie pozwalają :/ Słyszeli to złeeeeeeeeee 😉
    Buziaki ściskam mocno,
    Ps. Trzeba by się jakoś spotkać obślinić nawzajem gryzaki, albo przyłożyć sobie jakąś zabawką .

    1. honyte says: Odpowiedz

      haha <3
      Siema Aniela!
      Dzięki za info. Generalnie to wiadomo - ile linii, ile lotów, tyle różnych wrażeń będzie. Możemy konfrontować;)
      Co do nosidła to cały czas słyszę hejty, że nie takie, że przodem, że to i owo. Generalnie jeżdżę w chuście choć coraz bardziej się przeciw temu buntuję bo właśnie najbardziej lubię być przodem do świata. Noszę się więc takim cudem, że wrzeszczę gdy każą mi jechać tyłem do kierunku jazdy 😉

      A spotkać się, tak, koniecznie, bardzo chętnie! 🙂 Widziałem na insta, że z Ciebie Aniela niezły Ziomek wyrasta! yo! 🙂

  2. Aniela says: Odpowiedz

    Kochany, poznałam hejty na tym świecie zaraz po mamie 😛 Ja za to do wszystkiego byłam za mała, nawet po 4 miesiącach byłam „noworodkiem” Mi się obrywa za Tulę, kurczę na tych ludzi trzeba zacząć wrzeszczeć. Światku gdy tylko będziesz miał chwilę w Poznaniu daj znać, my podróżujemy teraz tylko wózkiem, więc zawsze blisko domu się trzymamy.
    I tak. Masz rację, rosnę jak głupia i wcale nie wyglądam już jak glizda 😛

Dodaj komentarz

Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial