Kontrast. Hejt Złotych Piasków i uwielbienie Bułgarii !

IMG_0227

Nie wiem czy to normalne, zdrowe, właściwe. Wiem, że to co jest „moje”, to co kocham najbardziej w masowym postrzeganiu jest chyba po prostu uznawane za brzydkie i biedne.
Co zrobić… kiedy naprawdę wolę posiedzieć z lokalną ludnością, posłuchać ich pieśni, opowieści i zjeść z nimi z jednej miski niż spędzać czas w wypasionych hotelach, zwiedzać te wszystkie „ must see” razem z milionem innych turystów i kupować totalnie niepotrzebne gadżety typu „must have” za grube miliony.

Post ma być poświęcony Bułgarii, ale najpierw muszę wylać z siebie trochę hejtu, nagromadzonego przez ostatni miesiąc.

Nie znoszę kurortów, hoteli z opcją all inclusive i całej tej kultury…a w zasadzie totalnego jej braku.
Spędziłam dwa tygodnie w Hiszpanii, teraz dobiega końca drugi tydzień w Bułgarii. Różnice w kurortach? Prawie żadnych. No, może hotele są tu w nieco niższym standardzie, ale dzieje się w nich dokładnie to samo.
Stoją, kolos przy kolosie, wszystkie z basenami, wszystkie prawie identyczne. W każdym setki pokoi i masa turystów. Walecznych turystów. Mimo, że jedzenie serwowane jest od rana do nocy z małymi przerwami zawsze kiedy nadchodzi godzina otwarcia restauracji stoi przed nią kolejka, z przykrością muszę stwierdzić, że na przodzie zazwyczaj są Polacy. Mimo, że jedzenie jest cały czas dokładane kłócą się, pchają, zachowują tak, jak gdyby nigdy nic nie jedli. Wyobrażacie sobie, że rekordziści potrafią przytyć 5 kilogramów w tydzień? Potrafią też zgłaszać reklamacje…(moja ukochana tegoroczna!) : „Proszę Pani tego jedzenia jest tyle i tak różnorodne, że nie potrafimy się oprzeć. I tak jemy cały czas i jemy, dobre jest, ale potem nam brzydko pachnie z buzi!” W takich momentach mój mózg rozpada się na kawałki, patrzę, nie dowierzam i nie wiem co powiedzieć.
Jest też ciągła walka o leżaki. Pobudka o 7.30 i bieg z naręczem ręczników (swoim i znajomych) by zająć miejsca jeszcze przed śniadaniem, później dyżury by nikt inny przypadkiem nie położył się tam gdzie leży nasz ręcznik – bo nas przecież tam nie ma. Nie ważne, że nie spędza się czasu przy basenie, że jest jakaś wycieczka..spacer. Leżak ma nas czekać i już!
Skoro jest all inclusive to trzeba się urżnąć. Leją za darmo, więc po co umiar? Po mieście porusza się masa pijanych, rzygających, sikających gdzie popadnie ludzi. Dla mnie widok ten jest tak nieprzyjemny, że powoli odechciewa mi się w ogóle wychodzić z pokoju. To o czym napisałam powyżej dzieje się w dzień, a wystarczyło mi raz przespacerować się nocą by wiedzieć, że więcej tego nie powtórzę….
Przy plaży, na plaży jest masa barów i dyskotek. To, że w większości odbywają się striptizy można uznać za bułgarską normę. Tu rozbiera się ktoś na rurze, tam jakaś pani zaczyna od tańca brzucha a kończy bez majtek a jeszcze w innym miejscu zrzucane są nawet narodowe stroje bułgarskie. Co kto lubi. Szczytem dla mnie są pary pieprzące się wszędzie ( przepraszam za określenie, ale żadne inne nie oddałoby tego stanu rzeczy). Wiwatujące tłumy pod barem i parki, młode dziewczynki, młodzi chłopcy, którzy zaczynają od tańców na barze a kończą tak..jak wspomniałam. Może jestem z innej epoki, może totalnie zacofana, ale cholera, serio robienie loda chłopakowi na barze albo wzięcie swojej czy przypadkowej dziewczyny od tyłu, na blacie wśród wiwatów i oklasków znajomych jest fajne? To jest zabawa? Do trzystu kosmatych diabłów! (jak mawiają Słoweńcy).
Jak dotąd miałam się za osobę dosyć wyzwoloną – nie uważam, że trzeba wiecznie biegać w staniku, nie można się nocą, w jakimś odludnym miejscu wykąpać w morzu nago czy po prostu opalać topless. Tyle, że dotarło do mnie, że to co uznawałam za wyzwolenie być może nim było, ale w średniowieczu. Coraz bardziej przekonuję się do tego, że to jednak alkohol jest najstraszniejszą z używek a ewolucja przybrała kierunek zwrotny.
Dla mnie – makabra.

Wracając do Bułgarii – powtórzę się, ale serio, tak jest – wystarczy wyjrzeć za granicę kurortu by odkryć to co najlepsze! Dotyczy to zarówno ludzi, smaków, dźwięków jak i widoków!
Beż ściemy 🙂 Lista możliwości poniżej:
*Dzikie, zarośnięte pnączami, piękne winnice! Można odpocząć w cieniu, zjeść pyszne winogrona, spróbować win o smaku fig czy migdałów! Mniam!

IMG_0218IMG_0225
*Można pospacerować po prawie opuszczonych miastach, przyjrzeć się architekturze brutalizmu, zobaczyć zwisające do połowy piętra balkony. Taki spacer uświadomi nam, a przynajmniej powinien, że znajdujemy się w kraju wschodnim, że ludzie tu wciąż żyją bardzo biednie i mimo że kraj ten należy do Unii Europejskiej nie powinniśmy od niego oczekiwać zbytniej „zachodniości”. W moim odczuciu jest ona zupełnie zbędna, obserwacje jednak pokazują, że powoli,ale  sukcesywnie do niej się zmierza…

IMG_0304IMG_0171

IMG_0305IMG_0337
*Moda i uroda <3 Kocham te białe świecące bluzki, te czerwone za krótkie sukienki, to wszechobecne złoto. Uwielbiam to, że kobiety tu bardzo eksponują swoje walory i nie ulegają zachodowi. Czas stanął w miejscu. Plastikowe japonki przystrojone sztucznymi warzywami, kapelusze z ogromnymi kokardami, pluszowymi paprykami(!!), treski, koki, karbowane włosy…zbyt mocne makijaże, pomalowane na niebiesko oczy i zawsze czerwone usta! Jasne, że jest to kicz..ale taki swojski, radosny! Mnie totalnie rozczulający…
*Można nakarmić biedną, psią matkę samotnie wychowującą sześć szczeniąt i poprzyglądać się nieco aroganckiemu, rudemu kotu.

IMG_0347IMG_0339
*Można odwiedzić Emila, który wraz ze swoją rodziną, od pokoleń zajmuje się tworzeniem bułgarskiej ceramiki!

IMG_0294IMG_0297

*Można odwiedzić Bałczik by zobaczyć jaki gust miała rumuńska królowa Maria. I mimo, że architekci uważają, że koszmarny bo zaprojektowała swój niezbyt urodziwy pałacyk a na jego czubku dodała niepasujący do niczego minaret to można się z nimi nie zgodzić! Królowa musiała mieć świetny gust, skoro usytuowała swój dom na zboczu wzgórza, z cudownym widokiem na morze.
Można nawet usiąść w ogrodzie na marmurowym tronie, który sprowadziła sobie z Wenecji i pomyśleć, że nie trzeba być królową Marią by lubić na nim przesiadywać i patrzeć na morze godzinami.

IMG_0227IMG_0233
*Można podróżować przez bezkresne pustkowia i nazrywać dziko rosnących kwiatów i ostropestu!

IMG_0313IMG_0325

*Można dowiedzieć się co nieco o Gagauzach- grupie etnicznej, która wciąż zamieszkuje Bułgarię i Bałkany. Teorii na temat ich pochodzenia jest wiele, ale Ci, których poznałam twierdzą, że są potomkami ludzi, którzy za czasów niewoli osmańskiej zaczęli używać języka tureckiego ale nie przeszli na islam. Mimo, że niewola skończyła się dawno, że żyją w Bułgarii – nadal posługują się tym językiem.

*Można zapalić ognisko przy jednym z nadmorskich klifów i witać razem z Bułgarami lato tańcząc i śpiewając!

*Na koniec można posłuchać historii, legend i dowiedzieć się, że cały czas pielęgnuje się tu zwyczaje, które zostały przejęte trochę po Grekach, trochę po Rzymianach, trochę po Turkach. Mieszanka fantastyczna – typowo Bułgarska. Z pewnością chciałabym kiedyś wziąć udział w obrzędzie, który ma na celu zapewnienie obfitych plonów w danym regionie a polega on na tańcach i śpiewach, które prowadzone są przez Kukierów, rogate postaci w maskach. Mają oni odpędzić zło a przywołać dobrobyt 🙂 Z pewnością można się z tym spotkać przy obchodach Święta Róży, ale ja standardowo wolałabym natknąć się na to gdzieś w małej wiosce, przypadkiem.

IMG_0334IMG_0374

No!

Można też poleżeć przy basenie, upić się do nieprzytomności, czynności powtórzyć przez czternaście dni z rzędu…i wrócić do domu!
Amen.

2 Comment

  1. Super, też bym tak chciała 🙂

    1. honyte says: Odpowiedz

      ruszaj więc! 🙂

Dodaj komentarz

Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial