Festiwal Sting – wielkie święto Jamajczyków

11i

Jak wspominałam w poprzednim wpiscie – w drugi dzień Świąt pojechaliśmy do Portmore na Sting’a –   wielki reggae – dancehall’owy festiwal na Jamajce. Mój udział w nim był zupełnie przypadkowy, ale uważam to doświadczenie za świetne!

11h

11g

Duża scena. Przed nią znajduje się  olbrzymia strefa VIP – w której bawi się połowa bądź większość festiwalowiczów. Za ogrodzeniem jest reszta, która całość ogląda bardziej na telebimach niż na żywo. Ale słychać wszystko bardzo dobrze!!:)
Jamajska publiczność jest wymagająca i z godziny na godzinę coraz żywiej reaguje na to co dzieje się na scenie. Wiadomo – dla nich zapłacenie 30$ za wstęp jest czymś graniczącym z niemożliwością, czymś na co niewiele osób może sobie pozwolić. Starania jakie wkładają w zdobycie biletu powodują, że MUSZĄ mieć gwarancję dobrej zabawy – jeśli tak jest: głośno krzyczą i trąbią!
Trąbki są dostępne wszędzie i ma je każdy! Często więc zamiast muzyki słyszysz tylko głuche trąbienie. Jest to znośne o ile trąbiący są dość daleko..Jeśli robi to osoba stojąca tuż obok Twojego ucha – jest ciężej. W końcu sam musisz zacząć trąbić – wtedy przestajesz słyszeć innych 🙂
Żeby Jamajczycy dobrze się bawili coś musi się dziać…cały czas! Dlatego na festiwalu występują wielkie gwiazdy, cała maaaaasa gwiazd – każdy wykonujący maksymalnie po kilka kawałków.
Jeśli jakiś występ nie zostaje przyjęty z aprobatą – publiczność stoi bez reakcji, buczy bądź..rzuca kamieniami – wtedy wykonawcy żywo podskakują.W tym roku skończyło się na odgłosach niezadowolenia, ale za każdym razem dotyczyły one kobiet – a w te ponoć się nie rzuca. Oczywiście nie dlatego, że to kobieta i tak nie wypada a dlatego „że może głosu to ona nie ma, ale można patrzeć na jej tyłek.”
Zostajemy na festiwalu jeszcze długo po wschodzie słońca.. aż do momentu gdy w pobliżu rozlegają się strzały i tłum zaczyna pędzić. My oczywiście razem z nim. Bieg trwał może kilka sekund, ale zdążył mnie przerazić i uświadomić, że strzelaniny na Jamajce to nie bajki.
Siła tłumu i tempo w jakim biegną naprawdę jest zatrważające….. my z 50% Teamu zostaliśmy rozdzieleni, nasz plecak został gdzieś w tyle. Całe szczęście po chwili panika minęła i mogliśmy spokojnie wrócić na miejsca…aż do kolejnych strzałów!!!! Dość przestraszeni postanowiliśmy zakończyć festiwalową przygodę i nie czekać na to jak sytuacja może się rozwinąć. Jak mawiają – do trzech razy sztuka;)
Nie wiem czy wspominałam, że występ na Stingu jest przez artystów traktowany bardzo serio, można by rzec – śmiertelnie poważnie. Można tam usłyszeć gwiazdy, które są już znane i mają wyrobioną renomę a także młode, wschodzące „głosy”. Dla tych właśnie, młodszych osób festiwal ma szczególne znaczenie – jeśli uda im się zachwycić publiczność dalsza droga do kariery będzie dla nich otwarta, z dnia na dzień mają szansę stać się bogaci, nagrać płyty, zaistnieć, jeśli natomiast los będzie dla nich mniej łaskawy, nie zaskarbią sobie przychylności publiki – wracają do getta, to już koniec, więcej szans nie będzie.
To właśnie kłótnia pomiędzy dziewczyną, która wygrała jeden z clashy (pojedynków takich, na kawałki;) a chłopakiem przegranej doprowadziła do przepychanek i strzelaniny, której świadkami byliśmy. Całe szczęście nikomu nic się nie stało – dość szybko na to co się dzieje zareagowała policja.

1 Comment

  1. Aah Jamajka to moje marzenie! Dzięki za super wpis 🙂

Dodaj komentarz

Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial