Czy macierzyństwo rzeczywiście wywraca świat do góry nogami?

IMG_7807-kopia22

Kiedy byłam w ciąży często słyszałam, że po urodzeniu dziecka moje życie stanie na głowie, że wszystko się zmieni, przewartościuje, będzie wielkie booom a moje dotychczasowe życie rozpłynie się jak bańka mydlana. Podróżować nie będę na pewno, no bo jak z takim małym dzieckiem? Festiwale? Zapomnij o festiwalach w tym roku. Miałam przed oczami wizję jak to wielka i obolała siedzę tygodniami w domu, bujam w kołysce dziecko i patrzę na wszystkich szczęśliwych ludzi za oknem. (Dobra,dobra. Jasne, że nie za oknem – na fejsbuczku 😉 )

Światek się urodził, udało mi się w miarę szybko ogarnąć..a resztę już znacie. Od tego czasu zdążyliśmy odwiedzić Mazury, Kraków i Berlin.

Światek mnie nakręca – czytam o krajach, które są ciepłe, dalekie i do których bezpiecznie można pojechać z tak małym dzieckiem, śledzę loty, gromadzę sprzęt turystyczny (mamy już przewodniki, plecak, wymarzony namiot i samopompującą karimatę!) i cieszę się tym wszystkim o wiele, wiele bardziej niż wtedy gdy podróżowałam w pojedynkę.

A co z tym wywróceniem świata?

Zmieniło się to, że poczułam, że oboje potrzebujemy przystani, nie takiej na chwilę, u kogoś, ale stałej, do której będziemy mogli spokojnie wracać z wojaży. Mamy ją 🙂 Małą, dwupokojową, położoną na dalekiej północy (od Krakowa patrząc 😉 , otoczoną lasami i jeziorami z rzeką tuż pod b(l)okiem.

Kolejna zmiana to planowanie- coś czego nie lubiłam i nigdy nie robiłam,a teraz zachwycam się tym jakie to przydatne i ile nerwów może zaoszczędzić 🙂 Kalendarz i lista rzeczy do zrobienia to moje nowe atrybuty. Dzięki temu Światek ma już paszport, orientujemy się w temacie szczepień, ubezpieczeń i wszystkiego co będzie nam niezbędne w dalekich podróżach. A póki co w tej, którą mamy już za sobą sama rozśmieszyłam siebie… Do tej pory przed każdym wyjazdem zapominałam o takich rzeczach jak ubezpieczenie zagraniczne czy wyrobienie karty ekuz, tata dzwonił, przypominał i wiózł mnie do miejsca w którym można ją wyrobić na ostatnią minutę, a polisę ubezpieczeniową wysłał na maila. Teraz to ja z kilkudniowym wyprzedzeniem organizuję to wszystko dla Światka a przy okazji i dla mnie.

Telefon na abonament. Nigdy nie lubiłam niczego co mnie w jakiś sposób ogranicza czy zobowiązuje. Często zmieniałam miejsca zamieszkania, czasem kraje. Z telefonem na kartę żyło mi się dobrze i wygodnie. Gdy pojawił się Światek zaczęły pojawiać się myśli o tym co by było gdyby…nie mogę ryzykować, że w jakimś ważnym dla niego momencie, może przyjemnym, może niebezpiecznym nie będę mogła skorzystać z telefonu bo np. właśnie skończy mi się doładowanie. Śmieszne to i takie trywialne…a prawdziwe za razem.

Sprawdzam ubezpieczenia – bo potrzebujemy takiego NNW i na życie, planuję wydatki, zakupy z dużym wyprzedzeniem, dbam o to by o niczym nie zapomnieć. Myślę, że dla wielu osób to wszystko jest oczywiste i bez posiadania dziecka, ja wcześniej żyłam w wielkim chaosie i to właśnie Światek zafundował mi szybki kurs dorosłości. I to się zmieniło 🙂

Jak wygląda to „zmienione” życie teraz?

Spacerujemy po lasach, Świat zaprzyjaźnia się z danielami, karmi kury i kaczki, zrywa kwiatki, bawi się z kuzynostwem. Prowadzi długie rozmowy ze swoją Prapcią i razem zastanawiają się jak to możliwe by chłopcu dać na imię ” Kwiatosław”. Babcia nigdy wcześniej o takim imieniu nie słyszała.

Jest tak sielsko, że mogłoby to trwać wiecznie. Duch podróżniczy opada….
img_1090

Dodaj komentarz

Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial