Azja – przygotowania. Część druga :)

Adventure is the way we live

Jak ostatnio wspominałam „Adventure is the way we live”, a więc…

23 dni do startu!

O niepewności i panicznym strachu zdaje się, że już wspominałam 😉 Wiecie jaka jest różnica pomiędzy tą a poprzednimi wyprawami? Zawsze strach brał nade mną górę, miotałam się, potrzebowałam olbrzymiej grupy wsparcia i wszystko w zasadzie opierało się jakoś na ludziach dookoła – zewsząd nadciągała pomoc, czy to merytoryczna czy fizyczna (mięśnie Klusa na Teneryfie – bezcenne! 😀 ). Tym razem wszystko przygotowuję sama.

Pierwszy raz, tak od A do Z.

Moje „nie wiem” w odpowiedzi na pytanie „ jak przygotować się do wyprawy do Azji” zmienia się powoli na „coś już tam wiem” 😉

Wiem, że szczepię zarówno siebie jak i Światka. Jeszcze kilka miesięcy temu byłam przekonana, że Światkowi wystarczą szczepienia te, które uznawane są za obowiązkowe w Polsce, a siebie nie zamierzałam szczepić na nic. Im bliżej wyjazdu tym bardziej zaczęłam zgłębiać temat… i tym sposobem postanowiłam, że aby czuć się bezpiecznie i w miarę spokojnie KONIECZNIE muszę zaszczepić Światka na WZW typu A oraz meningokoki. Drogie to jak cholera, ale trzeba. Jeśli potrzebujecie uzasadnienia – przeszukajcie internety. Mnie informacja o tym, że jest w największej grupie ryzyka oraz, że wirus może doprowadzić do śmierci w 24h przekonała do szczepionki. I tak, jasne, że wiem, że ryzyko jest bardzo niskie, że wirus jeśli nawet dopada to zazwyczaj ma formę nieaktywną, czyli taką, której nawet nie jesteśmy w stanie zauważyć… ale nie chciałam by (tfu, tfu, tfu…po stokroć) moje dziecko znalazło się w tym 1%, u których przybiera on formę aktywną. Poza tym jest duża szansa, że będziemy się znajdować w terenach, w których nie ma szpitali w zasięgu wzroku, a nawet nieco dalej.

Siebie szczepię na WZW A + B, polio, błonicę, tężec.

Zalecana w rejonach, które planujemy odwiedzić jest również szczepionka na dur brzuszny. Olewamy ją. Dzieci mogą być szczepione od 2 roku życia, ja mogłabym..ale.. poczytałam, że działa może przez rok, może przez trzy – gdzie wszystkie ulotki i lekarze huczą, że trzy lata są gwarantowane. A poza tym podobno uodparnia około 50-60% szczepionych. Dla mnie wygląda to już na biznes, nie profilaktykę.

Jak ogarnąć to od strony finansowej? Standardowo mam kilka rad dla tych, którzy chcą zaczepić się taniej, choć i tak muszą być przygotowani na to, że będzie drogo. Po pierwsze, zamiast słuchać bzdur, że każdy musi być zaszczepiony na szczepionki WZW czy inne po kilka razy by zdobyć pełnię odporności prosicie lekarza rodzinnego o skierowanie na badanie ilości przeciwciał we krwi. Oczywiście jeśli jest choć cień szansy na to, że kiedykolwiek byliście szczepieni (osoby w wieku 30> raczej na pewno były). U mnie taki cień był, odnośnie WZW właśnie – zbadałam się, skonsultowałam wyniki z lekarzem i okazało się, że jedna dawka szczepionki w zupełności wystarczy. W taki sposób zapłacę za nią 210zł… zamiast 3 razy tyle. Druga sprawa to miejsce, gdzie postanawiacie się szczepić. Polecam konsultację zacząć od swojego rodzinnego lekarza – jeśli będzie mógł wypisze Wam recepty na szczepionki, które kupicie sami w aptece a on Wam je poda. Bezpłatnie. Medycyna tropikalna/podróży oprócz tego, że ceny szczepionek ma moooocno zawyżone kasuje za konsultację lekarską od 50zł wzwyż. Tyle w temacie.

Lecimy dalej…

Skoro W Malezji monsun, na północy super malaria, a w Tajlandii można spędzić legalnie, bezwizowo tylko 30 dni.. uciekniemy chyba na Filipiny. Z tego co czytam są piękne, niedrogie, suche i ciepłe już od grudnia…a trzęsieniami ziemi kto by się tam przejmował, no nie?

Gdzie ruszymy dalej nie wiem. Zobaczymy. Wyznacznikami są a) bezpieczeństwo b) ceny lotów c) obowiązek wizowy d) ceny w danym kraju, czyli… bezpieczeństwo & pieniądze.

Noclegi póki co zarezerwowałam tylko na kilka pierwszych nocy w Bangkoku. Później planuję poszukać jakiejś chacinki na plaży i wynająć ją na dłużej, bo daje mi to możliwość negocjacji cen. Chciałabym by był to czas na pisanie, taplanie się w wodzie ze Światem i podglądanie tajskiego życia. Nie planuję wielkiego zwiedzania, wielu podróży po kraju – stwierdziłam, że byłoby to zbyt męczące zarówno dla mnie jak i dla Świata.

Poszukujemy też wolontariatów. Póki co największe szanse mamy na coś w Indonezji.

Poszukujemy tez patronów wyprawy!

Ciary przechodzą mnie kiedy o tym piszę… a zamierzam to rzekomo zrealizować!!!

Trzymajcie kciuki!

Orazzzz jeśli macie dla nas jakieś rady, informacje o fajnych, sprawdzonych noclegach w krajach Azji Południowo-Wschodniej, namiary na hostów, couchsurferów, w0lontariaty itd. – piszcie, piszcie, piszcie!!


Chcesz być na bieżąco? Polub nas!

Wspierasz? Udostępnij! <3

2 Comment

  1. Olga says: Odpowiedz

    Trzymamy kciuki za Was i Wasze przygody- nich się dzieje pięknie!

    1. honyte says: Odpowiedz

      dziękujemy!!!

Dodaj komentarz

Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial